czwartek, 15 sierpnia 2013

Ostatni mecz

Pobudka pierwszy raz była tak.. męcząca. Do późnej nocy rozmawialiśmy w moim pokoju, aż w trakcie rozmowy usnąłem. 8:00 i biegiem na śniadanie. Było to co zawsze, szynka, serek i bułki. Zjedliśmy i szybko poszliśmy do sklepu kupić izotoniki. O godzinie 10:00 wyjechaliśmy z hotelu zagrać ,,mecz o wszystko''. Zaczęło się od porządnej rozgrzewki, ale już wtedy czułem że coś jest nie tak. Strasznie bolały mnie mięśnie dwu i czworogłowy. Pierwszy mecz graliśmy bardzo późno, a ten z samego rana, więc jeszcze czułem go w kościach. Graliśmy na głównym boisku, które wyglądało tak:
Przed meczem trener powiedział nam jeszcze, że na trybunach jest skaut z reprezentacji Polski. Już wtedy wiedziałem, że niezależenie od bólu w mięśniach, wyniki, zmęczenia - muszę dać z siebie wszystko. I tak też było od samego początku. W całym meczu nie popełniłem żadnego błędu, a i kiwki mi praktycznie stuprocentowo wychodziły. Niestety do połowy przegrywaliśmy już 3:0 i chyba tylko ja wierzyłem, że uda się nam jeszcze odrobić. Pamiętam początek drugiej połowy. Podanie do mnie od środka, wszyscy myślą, że podam w tył.. a ja zmyła, odrazu biegnę do przodu i takim sposobem straciłem 3-4 zawodników. Lece dalej, jedno elastico i piąty zawodnik ominięty. Jeszcze tylko jedna ,,siatka'' i zdecydowałem się podać do kolegi, który wywalczył rzut rożny.
Mecz skończył się wynikiem 5:0 do tyłu, więc przegraliśmy turniej i musieliśmy wracać do domu.
Miałem szczęście, że TVP Gorzów Wielkopolski chcieli przeprowadzić ze mną wywiad, który był dużo dłuższy, jak ten który był w telewizji, ale zawsze coś

Wywiad (Mowie od 10:04) :)

Dobra, to tyle, bo lecę na tartan. Trzymajcie się

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz