sobota, 9 listopada 2013

Zaległości

Witajcie! Od dłuższego czasu (dwa miesiące) na moim blogu nie pojawiały się żadne posty. Było to spowodowane tym, że nie miałem ani weny, ani czasu na to, ażeby za bardzo się rozpisywać.
W tym poście chciałbym nadrobić swoje zaległości sprzed dwóch miesięcy i w skrócie opiszę wam po kolei każdy z moich meczy:

Mecz ze Śląskiem Łubniany: Grałem całe regulaminowe 90 minut. W trakcie meczu udało mi się wykonać kilka dobrych dryblingów. Wywalczyłem rzut karny, który dał wynik 2-2 (Oraz spowodował to, że przez tydzień miałem stłuczone kolano i musiałem się ograniczać w sporcie.
Mecz ostatecznie przegrany 2-4

Mecz ze Zwanowicami: Bardzo łatwy mecz, który był dla nas bardziej treningiem, jak jakimś pojedynkiem na śmierć i życie. Strzeliłem moją pierwszą bramkę w tym sezonie, oraz po ponad rocznej przerwie odblokowałem się i strzeliłem swoją drugą bramkę w karierze juniorskiej. Mecz mógł się podobać. Graliśmy cały czas klepką. Ostateczny wynik spotkania 7-0. Po następnych dwóch kolejkach zespół wycofał się z rozgrywek. Następnego dnia, zatrzymał mnie pewien dziadek, który mówił, że oglądał ten występ i przez około 20 minut opowiadał mi, że takiego talentu piłkarskiego, który ja prezentuje, już dawno nie widział.

Mecz ze Swornicą: Totalna katastrofa. Szatnie do których nas wpakowano, pokazały całkowite lekceważenie przeciwnika. Jakim cudem szatnia, która ma z 2,3 metry kwadratowe, miała pomieścić 15 zawodników? Mecz nie wychodził nam pod żadnym względem, na dodatek na bramkę stanął najgorszy z naszych wszystkich nieobecnych bramkarzy. Mecz przegrany 4-0

Mecz z Budkowicami: Bardzo łatwy pojedynek, szybko strzelone bramki ustawiły wynik. Z mojej strony był to przeciętny występ, z racji tego, zostałem zmieniony w 75 minucie. Od razu po moim zejściu Budkowice strzeliły  bramkę honorową. Wynik 5-1

Mecz ze Sławicami: Mecz, który miał być dla nas jak trening, a okazał się ciężkim pojedynkiem do samego końca. Do przerwy wygrywaliśmy 2-0. Po przerwie Sławice zaczęły grać i wygrywaliśmy już tylko 3-2. Z tego meczu, najbardziej podobała mi się jedna moja akcja, gdy przeciwnicy mieli kontrę po nie wykorzystanym przez nas rzucie rożnym. Wtedy wykorzystałem swój atut, którym jest szybkość na 100 metrów i po przebiegnięciu całego boiska, wślizgiem wybiłem piłkę napastnikowi, który był już w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Ostatecznie wynik nie uległ zmianie i trzy oczka wróciły do Kup.

Mecz z Karłowicami: Cóż tu wiele mówić, jeden z moich najlepszym meczy. Z tego spotkania wyniosłem bramkę i  trzy asysty. Mecz bardzo ładny, jednostronny, zakończony wynikiem 12-2 dla nas.

Mecz z Murowem: Nie ma zbyt wiele do pisania, mecz oddany walkowerem, trzy oczka zostają na naszym boisku.

Mecz z Siołkowicami: Chyba mój najlepszy mecz w tym sezonie. W pierwszej połowie bardzo wyrównana, nerwowa walka. Do przerwy wynik 1-1. Po przewie, gra z naszej strony wyglądała o wiele lepiej. W 75 minucie dostałem podanie od Murzyna i posłałem ,,szczura'' przy słupku. Wynik 2-1. Pięć minut później, po wybiciu piłki przez naszego bramkarza w moją stronę, kiedy byłem w odległości 25-30 metrów od bramki, i zauważyłem, że bramkarz ruszył się trochę w moją stronę, pomyślałem sobie, że dlaczego by nie spróbować i uderzyłem na bramkę. Fajne było patrzeć, jak piłka z wysokości 20 metrów powolutku spada, odbija się od ziemi i od wewnętrznej strony odbija się od górnej siatki. 3-1. W 93 minucie, nasz kapitan podwyższył wynik na 4-1

Dzisiejszy mecz z Kotorzem: W sumie, to i tak nie mogłem się na nim pojawić z powodu anginy i 39 stopniowej gorączki. Okazało się, że nic nie straciłem, bowiem rywale nie pojawili się na naszym boisku.

To tyle, w skrócie nadrobiłem swoje zaległości i teraz postaram się dodawać posty regularnie.