wtorek, 30 lipca 2013

Mentalność zwycięzcy

Siema! Przepraszam, za kilkudniową nieobecność, ale niestety nie było czasu na pisanie.
Dzisiaj mieliśmy grać na orliku, ale niestety nie wyszło, i w związku z tym graliśmy na naszym lzsie.
Tak się złożyło, że dzisiaj grałem z perfidnymi amatorami i mecz z początku wyglądał jak pojedynek Dawida z Goliatem. Jak się potem okazało, taki mały niepozorny ,,Neymar'' - Bo tak na mnie wołają koledzy, potrafi zmotywować kolegów i w sumie przegraliśmy tylko 8:6. Nie mogę się doczekać jutra, ponieważ jestem powołany do kadry mojej gminy i jutro gramy sparing przed turniej ogólnopolskim. Tak więc, jutro godzina 19:40, trzymacie kciuki. ok?

Ostatnimi czasy, zamiast siedzenia na komputerze i marnowaniu czasu, obczajam zagrania Neymara i muszę się pochwalić jednym, co się nauczyłem

Niby nic, a już można poszpanować na meczach.


Ok, to wszystko co mam ciekawego do powiedzenia.
Dziękuje, Dobranoc 

piątek, 26 lipca 2013

Buty niewypał

Siemano! Przez ostatnie kilka dni nie dodawałem postów, bo czekałem aż pojawi się coś godnego opisania.
To było chyba we wtorek. Napisał do mnie kolega na facebooku, że chcą zagrać z naszą wsią sparing. No to spoko, w godzinę zebraliśmy ekipę i pojechaliśmy. Skończyło się tak, że wygraliśmy z nimi 9-3. W tym meczu starałem się grać jak typowy rozgrywający, z czego bramki może z dwie tylko strzeliłem, a miałem dość sporo asyst. Szkoda, że wróciliśmy po 21:00 bo spóźniłem się na urodziny dziadka..
Dzisiaj doszły zamówione przeze mnie nowe halówki, rekomendowane przez mojego mistrza, Neymara.
Problem w tym, że były źle wykonane i w prawym bucie znajdowała się fałda materiału, która sprawiała dużo nie wygodę i właśnie piszę do nich decyzję reklamacji. Oczywiście, biorę nowe takie same.

Jakie plany na jutro? Pewnie będę chciał się wyspać, a o 18:15 znowu gramy. No i oczywiście czekamy na poniedziałek, bo Krakowska Wisła !

Trzymajcie się!

poniedziałek, 22 lipca 2013

Prowizoryczne boisko

Elo. Dzisiaj za mną bardzo wesoły dzień, bo aż dwie i pół godzinki grania w piłkę. Na pewno bardzo was że tak powiem ,,jara'' gdy jesteście pierwsi wybierani do składu. Ostatnimi czasy, zauważyłem, że przeważnie jestem tym wybrańcem, który pierwszy wychodzi z rzędu. Fajne uczucie, gdy potrafisz rozkiwać na kilka sposób osoby, które jeszcze rok temu omijałbyś szerokim łukiem, bądź też na ślepo wybijał piłkę. Może z dzisiejszego meczyku będę miał więcej zdjęć, bo widziałem, że ktoś albo robił filmy, albo właśnie zdjęcia.
Jak zobaczyłem swoją koszulkę po meczu, to byłem przerażony. W sumie, to jest jeszcze blisko mnie, więc mogę zrobić zdjęcie
Dzisiaj starałem się grać bardziej defensywnie.. No dobra, czasami biegłem całe boisko i sobie strzelałem, ale się nie liczy! Byłem obrońcą (To już chyba wiadomo skąd taka brudna koszulka)
Fajnie się grało. Pierwszy raz zastosowaliśmy inną metodę stawiania bramek, jak patykami. Pepe ma ojca stolarza, więc mógł sobie pozwolić na przyniesienie czterech drewnianych kołków, które znacznie ułatwiły grę, chodź był problemy z ich wstawieniem
A tutaj moje wyposażenie każdego meczu:

Picie, korki, piłka - więcej do szczęścia nie potrzeba.
Jak widać, w prawym bucie jest spinka do włosów. Dostałem ja kiedyś na turnieju szkolnym od Patrycji ,,na szczęście'' i jakoś przynosi mi szczęście cały czas.


To wszystko w dzisiejszym poście. Trzymajcie się!



niedziela, 21 lipca 2013

52

No cześć wam! Jest wieczorek, jest czas żeby coś napisać. Dzisiejszy dzień zapowiadał się bardzo ciekawie, ponieważ mieliśmy naszym Street Teamem zagrać mecz z oddaloną o 15km miejscowością, ale niestety organizacja zawiodła i musieliśmy się w małej grupie zadowolić pobliskim Tartanem. Niestety, żeby pograć sobie w piłkę musimy prawie codziennie zasuwać z 15 minut, żeby sobie pograć, bo u nas po prostu się nie da. Jedno boisko jest z betonu, i szkoda troszkę nóg, a na drugie boisko nie wpuszczają i straszą policją tak więc nie ciekawie. Zmieniamy temat. Pochwalę się. Ostatnio jak to przeważnie robię, trenowałem sobie na podwórku i tak myślę, że zrobię sobie wyzwanie i spróbuje 50 razy podbić piłkę (podbijanie akurat strasznie kaleczę). No to ok, mija półgodzinki. Trzydzieści podbić, pojawia się uśmiech na twarzy. Czterdzieści, byłem pewny że mi się już uda i pewność okazała się zgubna. 49 podbić i piłka spadła. Musiałem kopać jeszcze półtorej godziny, żeby mi się udało. Co najciekawsze. Poddałem się. Szedłem już w stronę domu, gdy piłka wyleciała mi z rąk. Podbiłem ja sobie nogą, i myślę, że trudno jak spadła, to jeszcze raz spróbuję. I wiecie co? Od wczoraj mój rekord podbić to 52. Jestem z siebie bardzo dumny i powoli będę sobie wymyślał coraz to trudniejsze wyzwania. Jeśli coś ciekawego wymyślicie, możecie pisać!

To tyle na dzisiaj. Dam jeszcze zdjęcie w moim nowym komplecie Realu Madryt, który zakupiłem w cenie 170 zł. Gdyby ktoś był zainteresowany kupnem, mogę pośredniczyć, bo mój kolega zajmuje się handlem takimi ciuszkami. Osobiście jestem z tego kompletu bardzo zadowolony, ale może rozpiszę się o tym w innym poście.



piątek, 19 lipca 2013

Wstęp

Witam! Nazywam się Grzesiek Bielak. Od ośmiu lat trenuję piłkę nożną. Zacząłem się nią interesować, podczas mundialu w Niemczech w 2006 roku. Pamiętam że od tego czasu nieprzerwanie moim marzeniem jest wybiec na boisko z orzełkiem na piersi i strzelić bramkę Niemcom. Pamiętam, że gdy byłem mały, myślałem, że wszystko to po prostu przyjdzie. Nie przykładem się jakoś do treningu indywidualnego. Trenowałem to, co trenowali wszyscy. Od okołu roku, zacząłem podchodzić do treningu, jak do najważniejszej rzeczy w moim życiu. Kilka razy uciekłem z domu na trening, kiedy dostawałem karę od rodziców. Wiem, że na nic nie jest za późno. Został mi ostatni rok w gimnazjum, a potem spróbuję swoich sił na testach w kilku klubach. Dobra przejdźmy do rzeczy. Co będzie na tym blogu? Na pewno będą opisy moich ciekawszych meczy, treningów. Zastanawiam się, czy recenzja produktów firm sportowych jest dobrym pomysłem, ale można spróbować.
Mam nadzieję, że zdobędę kilku stałych bywalców i będzie dla kogo pisać.
Dozobaczyska