sobota, 17 sierpnia 2013

Kontuzje

Siema! Po ostatnim turnieju jakoś wszystko mnie boli. Wiem, że podczas ostatniego meczu stłukłem obojczyk, który poboli jeszcze z 3-4 dni. Dzisiaj grając w piłkę z kuzynem zrobiłem coś w dużego palca u stopy, co też sprawia mi dyskomfort.
Do rzeczy. Ostatnio poszedłem do mojego klubu, żeby dali mi pieniądze na nowe korki. A oni się nie zgodzili, tłumacząc się tym, ze w tym roku już dostałem (Dostałem dokładnie we wrześniu 2012.
Na następnym treningu poproszę ich o kwitek. Ogólnie, to bardzo bym chciał korki, które mają wejście na MiCoach'a, więc zostają mi tylko adidasy, a muszę przyznać, że bardzo podobają mi się te korki:

Jeśli macie jakieś fajne propozycje co do korków, piszcie w komentarzach. 
Ostatnimi czasy mam dylemat. Co z moją przyszłością, zostać w tym klubie czy odejść. Mam narazie propozycje z dwóch drużyn, w których byłbym zainteresowany grą, ale też wiem że nasz klub jest jak mafia i tylko nieliczni z niego wychodzą (Chcą za zawodnika 5000zł) 
Zobaczymy jeszcze jak się sprawy potoczą, ale na ten sezon muszę zostać, ponieważ już podpisałem kontakt

To na razie tyle. Przypominam, o koreczkach. Trzymajcie się!

czwartek, 15 sierpnia 2013

Ostatni mecz

Pobudka pierwszy raz była tak.. męcząca. Do późnej nocy rozmawialiśmy w moim pokoju, aż w trakcie rozmowy usnąłem. 8:00 i biegiem na śniadanie. Było to co zawsze, szynka, serek i bułki. Zjedliśmy i szybko poszliśmy do sklepu kupić izotoniki. O godzinie 10:00 wyjechaliśmy z hotelu zagrać ,,mecz o wszystko''. Zaczęło się od porządnej rozgrzewki, ale już wtedy czułem że coś jest nie tak. Strasznie bolały mnie mięśnie dwu i czworogłowy. Pierwszy mecz graliśmy bardzo późno, a ten z samego rana, więc jeszcze czułem go w kościach. Graliśmy na głównym boisku, które wyglądało tak:
Przed meczem trener powiedział nam jeszcze, że na trybunach jest skaut z reprezentacji Polski. Już wtedy wiedziałem, że niezależenie od bólu w mięśniach, wyniki, zmęczenia - muszę dać z siebie wszystko. I tak też było od samego początku. W całym meczu nie popełniłem żadnego błędu, a i kiwki mi praktycznie stuprocentowo wychodziły. Niestety do połowy przegrywaliśmy już 3:0 i chyba tylko ja wierzyłem, że uda się nam jeszcze odrobić. Pamiętam początek drugiej połowy. Podanie do mnie od środka, wszyscy myślą, że podam w tył.. a ja zmyła, odrazu biegnę do przodu i takim sposobem straciłem 3-4 zawodników. Lece dalej, jedno elastico i piąty zawodnik ominięty. Jeszcze tylko jedna ,,siatka'' i zdecydowałem się podać do kolegi, który wywalczył rzut rożny.
Mecz skończył się wynikiem 5:0 do tyłu, więc przegraliśmy turniej i musieliśmy wracać do domu.
Miałem szczęście, że TVP Gorzów Wielkopolski chcieli przeprowadzić ze mną wywiad, który był dużo dłuższy, jak ten który był w telewizji, ale zawsze coś

Wywiad (Mowie od 10:04) :)

Dobra, to tyle, bo lecę na tartan. Trzymajcie się

wtorek, 13 sierpnia 2013

Kadra Wojewódzka

Witajcie! Od dłuższego czasu nic nie pisałem na blogu, ponieważ byłem na zgrupowaniu kadry wojewódzkiej. Był to turniej, dla wszystkich województw z całej Polski. Na turnieju zajeliśmy 9 miejsce. Musze przyznać, że sama wycieczka była świetna przygodą. Wszystko było oczywiście za darmo. Codziennie jeden mecz. Pierwszy mecz z Dankowicami niestety przegraliśmy 5-1, przez co następny mecz był meczem o wszystko. Wszyscy byli bardzo zmotywowani. Następny mecz graliśmy z Polonią Słubice. Od samego początku atakowaliśmy, ale niestety zdołali nam strzelić bramkę jeszcze w pierwszej połowie. Druga połowa była o wiele bardziej ciekawa, ponieważ Kamil z naszej drużyny strzelił na 1-1. Ostatnie 10 minut było naprawdę pełne walki i brutalności. W sumie, dostałem tylko 5 minut, za rzucenie się ,,szczupakiem'' na główkę przeciwnika, przez co koledzy z drużyny cały czas się potem ze mnie śmieli. W 93 trzeciej minucie, Polonia podała do swojego bramkarza, a ja na pełnym sprincie przebiegłem na reszcie sił 3/4 boiska, przez co sprowokowałem go na wybicie piłki w aut. Tak więc znowu  sprintem, żeby wznowić, rzuciłem do Amy, a ten oddał strzał, który odbił się od przeciwnika i był rzut różny. Ja praktycznie nie miałem sił, i aż opadałem na ziemie, a cała drużyna popędziła na bramkę przeciwnika. Cudowny widok. Patrze z ziemi, piłka leci, leci i odbija się od główki Dastina i wpada do bramki. Wszyscy chyba tam ze szczęścia oszaleli i razem świętowali. Cały późniejszy dzień był świetny! Jeszcze w strojach, nie przebierając się wskoczyliśmy do basenów. O następnym dniu w kolejnym poście, trzymajcie się