Witajcie! Od dłuższego czasu (dwa miesiące) na moim blogu nie pojawiały się żadne posty. Było to spowodowane tym, że nie miałem ani weny, ani czasu na to, ażeby za bardzo się rozpisywać.
W tym poście chciałbym nadrobić swoje zaległości sprzed dwóch miesięcy i w skrócie opiszę wam po kolei każdy z moich meczy:
Mecz ze Śląskiem Łubniany: Grałem całe regulaminowe 90 minut. W trakcie meczu udało mi się wykonać kilka dobrych dryblingów. Wywalczyłem rzut karny, który dał wynik 2-2 (Oraz spowodował to, że przez tydzień miałem stłuczone kolano i musiałem się ograniczać w sporcie.
Mecz ostatecznie przegrany 2-4
Mecz ze Zwanowicami: Bardzo łatwy mecz, który był dla nas bardziej treningiem, jak jakimś pojedynkiem na śmierć i życie. Strzeliłem moją pierwszą bramkę w tym sezonie, oraz po ponad rocznej przerwie odblokowałem się i strzeliłem swoją drugą bramkę w karierze juniorskiej. Mecz mógł się podobać. Graliśmy cały czas klepką. Ostateczny wynik spotkania 7-0. Po następnych dwóch kolejkach zespół wycofał się z rozgrywek. Następnego dnia, zatrzymał mnie pewien dziadek, który mówił, że oglądał ten występ i przez około 20 minut opowiadał mi, że takiego talentu piłkarskiego, który ja prezentuje, już dawno nie widział.
Mecz ze Swornicą: Totalna katastrofa. Szatnie do których nas wpakowano, pokazały całkowite lekceważenie przeciwnika. Jakim cudem szatnia, która ma z 2,3 metry kwadratowe, miała pomieścić 15 zawodników? Mecz nie wychodził nam pod żadnym względem, na dodatek na bramkę stanął najgorszy z naszych wszystkich nieobecnych bramkarzy. Mecz przegrany 4-0
Mecz z Budkowicami: Bardzo łatwy pojedynek, szybko strzelone bramki ustawiły wynik. Z mojej strony był to przeciętny występ, z racji tego, zostałem zmieniony w 75 minucie. Od razu po moim zejściu Budkowice strzeliły bramkę honorową. Wynik 5-1
Mecz ze Sławicami: Mecz, który miał być dla nas jak trening, a okazał się ciężkim pojedynkiem do samego końca. Do przerwy wygrywaliśmy 2-0. Po przerwie Sławice zaczęły grać i wygrywaliśmy już tylko 3-2. Z tego meczu, najbardziej podobała mi się jedna moja akcja, gdy przeciwnicy mieli kontrę po nie wykorzystanym przez nas rzucie rożnym. Wtedy wykorzystałem swój atut, którym jest szybkość na 100 metrów i po przebiegnięciu całego boiska, wślizgiem wybiłem piłkę napastnikowi, który był już w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Ostatecznie wynik nie uległ zmianie i trzy oczka wróciły do Kup.
Mecz z Karłowicami: Cóż tu wiele mówić, jeden z moich najlepszym meczy. Z tego spotkania wyniosłem bramkę i trzy asysty. Mecz bardzo ładny, jednostronny, zakończony wynikiem 12-2 dla nas.
Mecz z Murowem: Nie ma zbyt wiele do pisania, mecz oddany walkowerem, trzy oczka zostają na naszym boisku.
Mecz z Siołkowicami: Chyba mój najlepszy mecz w tym sezonie. W pierwszej połowie bardzo wyrównana, nerwowa walka. Do przerwy wynik 1-1. Po przewie, gra z naszej strony wyglądała o wiele lepiej. W 75 minucie dostałem podanie od Murzyna i posłałem ,,szczura'' przy słupku. Wynik 2-1. Pięć minut później, po wybiciu piłki przez naszego bramkarza w moją stronę, kiedy byłem w odległości 25-30 metrów od bramki, i zauważyłem, że bramkarz ruszył się trochę w moją stronę, pomyślałem sobie, że dlaczego by nie spróbować i uderzyłem na bramkę. Fajne było patrzeć, jak piłka z wysokości 20 metrów powolutku spada, odbija się od ziemi i od wewnętrznej strony odbija się od górnej siatki. 3-1. W 93 minucie, nasz kapitan podwyższył wynik na 4-1
Dzisiejszy mecz z Kotorzem: W sumie, to i tak nie mogłem się na nim pojawić z powodu anginy i 39 stopniowej gorączki. Okazało się, że nic nie straciłem, bowiem rywale nie pojawili się na naszym boisku.
To tyle, w skrócie nadrobiłem swoje zaległości i teraz postaram się dodawać posty regularnie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz